środa, 10 kwietnia 2013

Orzechowe ciasteczka owsiane i "Gotowanie na ekranie"

Nie, nie będzie filmików z krzątaniem się po kuchni. Nie będzie uśmiechów do kamery, z gracją wybijania jajek i artystycznego wysypywania mąki. Niestety podczas gotowania w mojej kuchni panuje niekontrolowany bałagan, gdzie zawsze ubrudzę o jedno naczynie za dużo, mąka wyląduje na podłodze, a surowe białko zawsze skapnie na blat...

Pisząc "Gotowanie na ekranie" miałam przed oczami siebie w wieku 5-7 lat klęcząca na taborecie przy zlewie z rękoma upaćkanymi od przeróżnych składników.
Pamiętam, jak zaczynałam swoje "show" taplając ręce w brudnych naczyniach, nalewając płynu do mycia naczyń, dodając sól, przysypując mąką i na koniec doprawiając całość pieprzem...Tak właśnie pamiętam swoje początki w kuchni :) Aaaa, no i oczywiście zaczynałam od przywitania się z moimi "widzami", którzy znajdywali się po drugiej stronie ekranu (czyt. ściana, na której była zawieszona suszarka), wypowiadając: "Witamy w programie gotowanie na ekranie".

Dziś już nie wypowiadam tego zdania. Zastąpiłam je nowym i za każdym razem śmieję się z siebie, a Sebastian wtóruje mi za plecami :)
Podczas przygotowywania tych ciasteczek również gadałam do siebie, rozpoczynając monolog od:

PROSZĘ PAŃSTWA OTO MIŚ!

I uwierzcie- nie mam pojęcia skąd to wzięłam, ale wlazło mi w głowę i wyjść nie może :)
Później się rozkręcam i gadam o czym popadnie. Pewnie niektórzy stwierdzą, że jestem chora. Ja jednak uważam, że to jak najbardziej normalne pogadać sobie z kimś o tych samych zainteresowaniach...!

Jeżeli dotrwaliście do tego miejsca to znaczy, że jednak nie nudzę lub po prostu jesteście cierpliwi i uparci! Teraz kolej na orzechowe ciasteczka owsiane- banalnie proste i szybkie w przygotowaniu :)


Składniki na 3 blaszki średniej wielkości ciastek:
  • szklanka płatków owsianych
  • niepełna szklanka cukru
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • niepełna szklanka posiekanych orzeszków ziemnych (niesolonych)
  • łyżeczka sody
  • 250g masła
Wszystkie składniki ze sobą łączymy i zagniatamy dokładnie ciasto na jednolitą masę. Ciasto zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na 20min. 

Piekarnik nagrzewamy do 150 stopni, a blachę wykładamy papierem do pieczenia.

Po schłodzeniu ciasta odrywamy kawałki, formujemy kulki i spłaszczamy układając na blasze. Można też delikatnie podsypać ciasto mąką, rozwałkować na stolnicy i wykrawać ciastka foremkami.

Ciastka układamy na blasze pozostawiając niewielkie odległości, ponieważ podczas pieczenia lekko zwiększą wielkość.

Pieczemy ok.12-15min do zrumienienia. Wyciągamy z blaszki po przestygnięciu- inaczej połamią się podczas podnoszenia papieru do pieczenia.


A teraz przyznajcie się- kto z Was jeszcze do siebie gada? :) I nie chodzi mi o pomrukiwanie, nucenie piosenek, czy drobne przekleństwa podczas poparzenia, czy zacięcia. Mówię o głośnym i wyraźnym gadaniu!

Ściskam, Ania

20 komentarzy:

  1. O jakim nudzeniu Ty mówisz!!! Nie jesteś chora, jesteś po prostu oryginalna ;) albo normalna inaczej albo po prostu chcesz sobie pogadać z kimś inteligentnym ;) Ja mam to samo, no może nie mam utartego zdania, które rozpoczyna dalszą sekwencję luźno rzucanych zdań, ale gadam do siebie i najlepsze, że często zupełnie tego nie zauważam ;) za to pamiętam jak będąc małą dziewczynką, zawsze przed snem musiałam wypowiedzieć na głos jedno i to samo zdanie, minęło po latach ;)

    Także witaj w klubie ;)
    No i jeszcze o ciasteczkach ;) jak w przepisie widzę orzeszki ziemne czy masło orzechowe to wiem, że będzie to coś dla Deli ;)

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba nie zwracałam na to uwagi, dopóki Sebastian nie zaczął mi o tym mówić :)
      Zdanie przed snem? Hmmm, aby potwory nie wylazły spod łóżka? :D

      Kurcze, dobrze wiedzieć, że człowiek nie jest sam z tym paplaniem!

      Usuń
  2. dobrze jest pogadać z kimś inteligentnym;) haha ja gadam z moim kotem, ale podejrzewam, że gdyby nie było go w domu też bym mówiła. Najlepsze jest kiedy nawet nie gadam tylko myślę sobie coś głupiego i się śmieję sama do siebie (to jest chyba już jakaś jednostka chorobowa)
    ciasta są rewelacyjne, takie w moim typie.
    paterka wspaniała!
    pozdrawiam wariatko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, też to mam! Potrafię tak parsknąć śmiechem idąc sama ulicą :)
      Buzia!

      Usuń
  3. Ja też gadam do siebie :-)))
    Pyszne ciasteczka mniam mniam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jest nas wielu! Huurrrrra! Myślałam, że tylko ze mną coś jest nie tak :)

      Usuń
  4. z tym jak się zamyśle to na ulicy też potrafię się roześmiać, albo gadać do siebie w domu tylko może to mniejsza paplanina:P haha ja już dawno mówię że jestem "inna inaczej":P przynajmniej nudne nie jesteśmy:D
    A ciach pyszne, ubóstwiam takie domowe z dodatkiem musli czy owsiane:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie do nudnych nie należymy! Wszystko, co dobowe chyba jest lepsze- no może zdrowsze. Kłamać nie będę i przyznam, że mam kilka sklepowych łakoci, obok których przejść obojętnie nie mogę! ;)

      Usuń
  5. Chciałabym zobaczyć Cię w akcji, Misiu ;)
    PS. Ciasteczka boskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trochę i na prawdę będę podobna do Misia :)

      Usuń
  6. ciasteczka są super! ja też co chwilę piekę owiane:) najlepiej smakują podjadane wieczorem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też ciastka zasmakowały i zapewne będą częściej. Orzeszki dodają fajnej chrupkości ;)

      Usuń
  7. Hahh...kurcze myślałam, ze to ja jestem jakaś inna. Trochę mnie uspokoiłaś, że nie jestem odosobniona w tym gadaniu i gotowaniu przed "ekranem". Mam to po dziś dzień i wszyscy moi domownicy (łącznie z psem) dziwnie się zawsze na mnie patrzą, kiedy "prowadzę swój show". No cóż my po prostu lubimy rozmawiać z osobami inteligentnymi, znającymi się na kuchni..(czytaj: nami)!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciastka pyszne,
    orzechowe - bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pyszne te ciasteczka :)! U mnie w kuchni też panuje bardziej lub mniej kontrolowany bałagan... chyba tylko Ci najwięksi robią wszystko bez bałaganu i nawet nie potrzebują fartucha... A dopóki mówi się - do siebie- z sensem... to nie ma sie czy przejmować ;)!

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny post :)Moje pierwsze wyczyny kulinarne miały już miejsce w piaskownicy :D (czytaj kupa piachu wymieszana z owocami ukradkiem podkradzionych z krzaka aby mama nie widziała:D). Ciasteczka urocze, sama bym takie zjadła :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Proszę Państwa, oto miś. Miś jest bardzo głodny dziś.." ;)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Karaluchy spod poduchy:-D
    A ciastka genialne:-) Miłej soboty!

    OdpowiedzUsuń

Wystąpił błąd w tym gadżecie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...