Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sałatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sałatki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 marca 2013

Słodko- słona sałatka z żurawinowym winegret

Wczoraj po raz kolejny- chyba już setny oglądałam Dirty Dancing. Mąż pod koniec nie wytrzymał i przysnął...

A ja, choć wiem, że film nie cieszy się powodzeniem u krytyków, to go uwielbiam. Choć wiem, że film ckliwy, to z radością spędzam każdą minutę przed tv z pilotem w ręku, co chwila robiąc głośniej. Mówcie i piszcie co chcecie. Oficjalnie i dumnie przyznaję- jestem mega fanką Dirty Dancing, a gdy widzę scenę, kiedy Babe ćwiczy na schodach sama robię "ramę" i udaję, że tańczę :D

A wracając do jedzenia.
Sałatka została przygotowana, jako towarzystwo dla grillowanej karkówki. Spróbowałam i byłam stracona! Na kolacje musiała być powtórka. Pyszna słodko-słona sałatka z winegret w wersji z żurawiną. Spróbujcie koniecznie!


Składniki na porcje dla 2 osób:
  • 2 garście roszponki
  • 2 krążki ananasa (u mnie świeży)
  • 4 plasterki oscypka
+ winegret żurawinowy:
  • 2 łyżki konfitury żurawinowej
  • łyżka octu winnego
  • łyżka oliwy
  • świeżo zmielony pieprz
  • 1/2 łyżeczki cukru
Zaczynamy od przygotowania winegret i dokładnego połączenia wszystkich składników. Z tego przepisu sos będzie dość gęsty. Jeżeli wolicie rzadszy, to dolejcie oliwy i octu, ewentualnie odrobinę wody.

Roszponkę dokładnie myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym i wykładamy na talerze. Patelnie grillową rozgrzewamy i grillujemy krążki ananasa dosłownie po 2 minuty z każdej strony. Ananasy kładziemy na talerzach z roszponką.

Na koniec grillujemy plastry oscypka i układamy na krążkach ananasa. Całość polewamy odrobiną żurawinowego winegret.


A na koniec scena, o której była mowa we wstępie :)
Kto zna, kto lubi?
Ściskam!

piątek, 8 lutego 2013

Sałatka z łososiem i ogórkiem + wyrzuty sumienia

Zgrzeszyłam, i to jak?! Nie przyznam się ile zjadłam tych "wstrętnych małych potworów". Nie powinnam, a jednak nie mogłam się oprzeć...

Na prawdę nie jestem za konserwantami i innymi badziewiami, którymi nafaszerowane jest teraz dosłownie wszystko na sklepowych półkach. Nie będę wspominała już o ubraniach, torebkach, paskach i innych rzeczy wykonanych z odzieżowych odpowiedników "kulinarnych E", czyli z plastikowej świni.
W każdym razie mimo, że za chemią w produktach nie jestem, to na prawdę raz chciałabym zjeść pączucha z magicznym E, bądź czymś pomiędzy A-Z, co spowoduje, że stracę na wadzę- ot tak, od razu!

Na razie zostaje mi czekanie na "kopa" w tyłek i szukanie w lodówce czegoś lżejszego...
           
   
Składniki:
  • ogórek świeży
  • 100g łososia wędzonego (użyłam w plastrach)
  • 2 łyżki pestek słonecznika
  • skórka i sok z połowy cytryny
  • 2 łyżki oleju z pestek słonecznika Zielony Nurt
  • mała garść kiełków rzodkiewki
  • ewentualnie sól i pieprz do smaku
  • koperek
Ogórek obieramy i kroimy w drobną kostkę. Dodajemy pokrojonego łososia.- Najlepiej użyć takiego w kawałku. Miałam niestety tylko taki w plastrach. Wrzucamy kiełki i pestki słonecznika. 

Do oddzielnego naczynia wrzucamy startą skórkę z połowy cytryny i wyciskamy jej sok. Dodajemy 2 łyżki oleju oraz doprawiamy do smaku. Ja użyłam wyłącznie pieprzu.- Łosoś wędzony jest dość słony.

Przygotowany sos przelewamy do sałatki i całość mieszmy. Na koneic posypujemy sałatkę koperkiem.



Olej z pestek słonecznika otrzymałam od firmy Zielony Nurt.
Zarówno na ich stronie internetowej, jak i ulotkach, które otrzymałam znajduje się informacja:

Charakteryzuje go bogactwo kwasów wielonienasyconych oraz witaminy E, które w dużej mierze są odpowiedzialne za obniżenie poziomu cholesterolu oraz wspomaganie i stymulowanie naszego układu odpornościowego. Olej słonecznikowy ma także szerokie zastosowanie w kosmetyce, stosowany na skórze ogranicza powstawanie zmarszczek oraz utrzymuje nawilżanie skóry.
Należy stosować go na zimno jako dodatek do surówek , oraz potraw duszonych i gotowanych. Nie należy go podgrzewać do temperatury 100 stopni.

Na razie użyłam go kilka razy. W smaku nie wyczuwam różnicy w stosunku do innych olejów dostępnych w sklepach. Natomiast zdecydowanie przekonuje mnie fakt, że nie zawiera on żadnych konserwantów i ma dość krótki termin ważności (6miesięcy)- co tylko potwierdza powyższe. Zauważalna natomiast jest konsystencja oleju- dość lepka i ciężka, gdyż olej nie jest filtrowany.- Przypomina mi oliwę z Grecji :)

Olej ten rozlewany jest do ciemnych szklanych butelek, aby nie stracił swoich właściwości. Należy go przechowywać w chłodnych miejscach z dala od promieni słonecznych.

Firma Zielony Nurt zawiera również wiele innych, ciekawych produktów tj. olej z pestek dyni, olej kokosowy, czy lniany- który ponoć wspomaga proces trawienny i sprzyja odchudzaniu- coś dla mnie ;)

W każdym razie na pewno nie poprzestanę na tym oleju i wypróbuję kolejne.

A Wy znacie tą firmę i jej produkty? Może macie inne swoje ulubione oleje i oliwy?

Ania

piątek, 11 stycznia 2013

Kuskus z kurczakiem i kolendrą

Dziś mnie pogięło- dosłownie! Jeszcze przed 12stą podczas rozmowy telefonicznej w pracy jakiś okropny stwór powykręcał mi szyję i uległam...Zwolniłam się z pracy i grzałam się w domu szalikiem. Obiad dlatego był szybki. Za to jaki kolorowy i bardzo aromatyczny!?!



Po obiedzie śladu już nie ma. Niestety szalik wciąż mam na szyi...

Składniki na obiad dla 2 osób:
  • szklanka kuskus przygotowana zgodnie z przepisem na opakowaniu
  • większa pierś z kurczaka
  • pół żółtej papryki
  • kilka pomidorów koktajlowych
  • 2 garście roszponki
  • kilka kulek sera mozarella
  • olej sezamowy
  • sól, pieprz, papryka ostra wędzona, suszona mięta
  • świeża kolendra
Pierś z kurczaka smażymy przyprawiamy solą, pieprzem i papryką. Smażymy na rozgrzanym oleju sezamowym.

Można oczywiście dodać dowolnych przypraw i smażyć na oleju słonecznikowym, rzepakowym, czy oliwie. Użyłam oleju sezamowego bo taki mam. Zakupiłam go w Lidlu już jakiś czas temu i chciałam delikatnie zmienić smak. Jeżeli chodzi o paprykę wędzoną- uwaga, uwaga...UWIELBIAM JĄ. U kogoś na blogu o niej wyczytałam, później sama ją zakupiłam i wykorzystałam m.in. do "kotlecików z miętą i mozarellą". Szczerze polecam! Ma na prawdę wyjątkowy smak.

Kuskus wykładamy na półmisek. Następnie roszponka, papryka, pomidory i mozarella. Na samym wierzchu układamy usmażonego, ciepłego kurczaka. Polewamy całość odrobiną oleju sezamowego, na którym smażył się kurczak. Posypujemy miętą i kolendrą.



Wcinamy ze smakiem pomrukując na znak zadowolenia- jak ja! :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...